Pochodzę ze Śląska, pierwszy osobisty kontakt z hazardem miałem 22 lata temu i niestety…. wygrałem! Zrodziła się oczywiście myśl „jakie to banalne” i niestety patrząc w tej chwili wstecz, wiem że to był krok w przepaść(rozpad dwóch związków,tysiące kłamstw,strata zaufania u najbliższych mi osób,długów w bankach na grube tysiące,wiele nieprzespanych dni i nocy,myślach samobójczych i wmawiania sobie ze jestem totalnym zerem…) Kiedy szukałem wyjścia z piekła, w którym się znalazłem, pewna bardzoooo dobra Pani doradziła mi wizytę u darmowego radcy prawnego. Poszedłem bez wiary, ale miałem już dość depresji i bezsilności. Tam po krótkim opisie swojej sytuacji usłyszałem hasło „upadłość konsumencka” jako jedyna nadzieja dla mnie. Zacząłem więc szukać w sieci takiej placówki, ale albo nikt nie odbierał albo coś nie pasowało w rozmowie…aż wreszcie stało się! natrafiłem na”DzialamyDalej.pl”.
Do dziś jak wrócę pamięcią do pierwszego telefonicznego kontaktu z Panią Ania pojawia się uśmiech na mojej twarzy, ponieważ poczułem się „samotny człowiek na morzu który usłyszał głos syreny” hehe przysięgam, że pisząc te słowa jestem trzeźwy. Były osoby, które odradzały mi skierowanie przyszłości w ręce kogoś, kogo fizycznie nie widziałem, że wezmą kasę i kontakt się urwie….Bóg dał mi tym razem trafna (jak się ostatecznie okazało) intuicje, że zaryzykowałem i naprawdę nie żałuje. Dziś jestem „upadłym”(dziwnie to brzmi a mimo to cieszy :))
Napisanie wniosku i zebranie potrzebnej dokumentacji trwało około trzech miesięcy, po złożeniu wniosku czekałem cztery miesiące na rozprawę(…)Aż wreszcie nadszedł dzień, który miał zadecydować o całej mojej przyszłości…7 kaw,15 papierosów, modlitwy przed drzwiami, za którymi miała odbyć się rozprawa i pełne skupienie!!!Wszystko licho wzięło po zobaczeniu Pięknej Pani Sędzi (WOW!!!)…Przepraszam wracam do tematu…rozprawa trwała ok.30-40 minut…opowiadałem co,jak i dlaczego. Gdy wyczerpałem temat nakazano mi opuszczenie sali rozpraw…3-4 minuty i wezwano mnie na ogłoszenie wyroku i wiecie co? Z wielu, wieluuuu zdań odczytywanego wyroku, mój mozg zarejestrował tylko „mam upadłość” Nie płakałem, nie skakałem z radości.. po wyjściu z sadu zaczerpnąłem głęboki oddech i powiedziałem sobie…ze będę już tylko lepszym człowiekiem, wierząc głęboko, że w Polsce są jeszcze sędziowie,sady,osoby z ‚DzialamyDalej’,którzy potrafią podać pomocna dłoń ludziom którzy zbłądzili, mieli ciężką ścieżkę już od najmłodszych lat, ludziom którzy przestawali wierzyć powoli w słowa wiara,nadzieja i sprawiedliwość. Na terapii jest modlitwa o pogodę ducha(polecam)…mi pomogła….Dziękuję wiec Bogu, Mamie, Siostrom i tym osobom ,które okazały mi wsparcie gdy było ze mną kiepsko…i oczywiście Pani SUPER Ani, która potrafiła mnie „reanimować” gdy inni byli gotowi odłączyć „respirator”
Wiktor

Głos Pani Ani niczym głos syreny 🙂 Dziękuję