Pochodzę z małej wsi. Całe życie spędziłem na nauce i dokształcaniu się. Kiedy już osiągnąłem to o czym marzyłem, zobaczyłem jak wygląda życie na pensji człowieka kształcącego przyszłe pokolenia. Żona, dziecko, kolejne studia podyplomowe bo trzeba podnosić kwalifikacje. I tak się zaczęło… tzn. zaczęło brakować pieniędzy. Pewnego razu dowiedziałem się jak szybko można zarobić łatwe pieniądze przy odrobinie szczęścia. A szczęście miałem. Na początku zakłady u bukmachera za małe stawki, potem za coraz większe. Kasa była łatwa i łatwo się ją wydawało. Nawet nie zauważyłem jak znalazłem się w sidłach hazardu. Po pewnym czasie taka forma podnoszenia adrenaliny już nie wystarczyła. Zaczęło się piekło przez 10 lat mojego życia. Zacząłem grać na maszynach we wszystkich miejscach , w których tylko mogłem, nawet przez internet. I znów to szczęście. Wygrywałem początkowo sporo, nawet dużo. Za jeden wieczór tyle co za pół roku pracy na etacie. Ale niestety do czasu. W końcu szczęście przestało sprzyjać, a ja wpadłem w ogromne kłopoty. Zacząłem tracić wszystko i wszystkich. Rodzina się odwróciła, pieniędzy nie było. Kłamałem aby tylko móc choć chwilę pograć. Zniszczyłem prawie wszystko co miałem najcenniejszego. Brałem kredyty za kredytami, chwilówkę za chwilówką. Przez te lata uzbierało się prawie 450 tysięcy złotych. W końcu doszedłem do dna. Dno w moim przypadku oznaczało śmierć. Coraz częściej miewałem myśli samobójcze. Nie mogłem żyć bez hazardu, ale nie mogłem również z nim żyć. Przełomowym momentem było zamknięcie tych wszystkich „ zakładów z maszynami”. Wtedy zadałem sobie pytanie ; co dalej ? Jak żyć z tymi wszystkimi długami ? Czy grać dalej tylko w większych kasynach? Załamanie nerwowe, depresja, myśli suicydalne – z tym zmagałem się na co dzień. Ale jak mówi przysłowie „ nadzieja umiera ostatnia”.

Będąc już poniżej dna zacząłem przeglądać internet, licząc na to, że może ktoś albo coś wybawi mnie z tych problemów. Niestety, wszędzie gdzie pytałem słyszałem jedno „ nic się nie da zrobić „ lub „ najpierw kasa ( duuużo ), a potem zobaczymy, choć nic nie gwarantujemy”. Totalna załamka. Kiedy miałem już dość tych wszystkich stron , wykonanych telefonów znalazłem jeszcze jedną stronę o nazwie „Działamy dalej”. Nie wierzyłem, że oni mi pomogą, bo dzwoniłem do większych firm tego typu i oni mi nie chcieli pomóc to dlaczego jakaś malutka firma ? Pomyślałem wtedy, że wykonam ostatni telefon , a jak mi odmówią to koniec. Zadzwoniłem i …. Odbiera jakaś Pani i mówi „ Mam na imię Anna , w czym mogę pomóc”. Standardowy tekst – myślę. Ale ten głos, podejście i przede wszystkim umiejętność wysłuchania – bezcenne. Nie znając Pani Ani, nie widząc jej, nie mając pewności kto to tak naprawdę jest poczułem w tej rozmowie takie ciepło i zrozumienie, że wróciła do mnie nadzieja. Pierwszy raz mogłem powiedzieć o swoich problemach i co usłyszałem – „ to nie może się nie udać w Pana przypadku”. Zaczęła się współpraca. Pani Ania zawsze miała dla mnie czas, doradzała we wszystkim, informowała co mam robić , abym mógł jak najbardziej rzetelnie przygotować się do czekającej mnie upadłości. Przez prawie 4 miesiące wymienialiśmy maile, rozmawialiśmy na wszelkie tematy związane z dalszymi krokami, które miały dopiero nadejść. Za każdym razem czułem ogromną, wręcz nieopisaną pomoc ze strony Pani Ani. W końcu spotkaliśmy się w biurze w Warszawie gdzie uzgodniliśmy wszelkie formalności. Spotkanie było tak miłe jakbym spotkał dawną koleżankę z klasy. Pani Ania napisała wspaniały wniosek, w którym wszystko ujęła w sposób perfekcyjny. Teraz już tylko wystarczyło go dostarczyć do sądu i czekać, CZEKAĆ,CZEKAĆ… Po miesiącu przyszło wezwanie na sprawę, a po sprawie przyszło wrócić do domu JAKO WOLNY OD DŁUGÓW CZŁOWIEK. To był jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu. Zawdzięczam go tej malutkiej firmie, ale NAJBARDZIEJ PANI ANNIE, KTÓREJ CHCIAŁBYM Z CAŁEGO SERCA PODZIEKOWAC ZA OKAZANĄ POMOC POMOC PRZED I PO SPRAWIE. Po ogłoszeniu upadłości jeszcze Pani Ania doradzała mi w kilku kwestiach.

Wszyscy ci, którzy będą czytali moją opinię niech wiedzą,że ta Pani jest najlepsza na świecie w sytuacjach beznadziejnych. Jeżeli macie problemy z finansami, a możecie lub chcecie ogłosić upadłość to z całego serca polecam firmę Działamy Dalej, a w szczególności Panią Annę. Gwarantuję na swoim przykładzie ( beznadziejnym ), że ta Pani działa 1000 razy lepiej niż Kaszpirowski i tez na odległość. Jak widać na opisanym przykładzie nie zawsze duży może więcej.

Marcin z Wrocławia

Nauczyciel na kredycie , który prawie przegrał życie przez hazard