Pochodzę ze Śląska, mój pierwszy kontakt z hazardem był 22 lata temu i niestety… wygrałem! Zrodziła się oczywiście myśl „jakie to banalne” i niestety patrząc w tej chwili wstecz, wiem, że to był krok w przepaść (rozpad dwóch związków, tysiące kłamstw, strata zaufania u najbliższych mi osób, długi w bankach na grube tysiące, wiele nieprzespanych dni i nocy, myśli samobójczych i wmawiania sobie, że jestem totalnym zerem). Kiedy szukałem wyjścia z piekła, w którym się znalazłem, pewna osoba doradziła mi wizytę u darmowego radcy prawnego. Poszedłem bez wiary, ale miałem już dość depresji i bezsilności. Tam po krótkim opisie swojej sytuacji usłyszałem hasło „upadłość konsumencka” jako jedyna nadzieja dla mnie. Zacząłem więc szukać w sieci takiej placówki, ale albo nikt nie odbierał, albo coś mi nie pasowało w rozmowie… aż wreszcie trafiłem na „DzialamyDalej.pl”.

Jak wrócę pamięcią do pierwszego telefonicznego kontaktu z Panią Anią, pojawia się uśmiech na mojej twarzy, poczułem, że oto jest dla mnie szansa. Wiele osób mi to odradzało, podając jako argument, że nie ufałyby osobom z internetu. Intuicja mnie jednak nie zwiodła. Dziś jestem osobą po upadłości i bardzo mnie to cieszy.

Napisanie wniosku i zebranie potrzebnej dokumentacji trwało około trzech miesięcy, po złożeniu wniosku czekałem cztery miesiące na rozprawę. W końcu nadszedł dzień, który miał zadecydować o całej mojej przyszłości… Sama rozprawa trwała ok.30-40 minut. Odpowiedziałem na pytania wyjaśniające moją sytuację, dlaczego tak się stało, skąd te długi. Później czekałem na wyrok, po 3-4 minutach na korytarzu zaproszono mnie ponownie do sali, gdzie usłyszałem, że dostałem upadłość. Po wyjściu z sadu zaczerpnąłem głęboki oddech i powiedziałem sobie, że będę już tylko lepszym człowiekiem i nigdy nie popełnię ponowie tych samych błędów. Jestem niezmiernie wdzięczny Pani Ani, całemu Działamy Dalej, a także sądowi za danie mi drugiej szansy na lepsze życie.

Wiktor

hazard a długi

Hazard doprowadził do mojego upadku.